27 września 2012

Sylveco po raz pierwszy



Przyznam, że markę Sylveco poznałam niedawno. Zorganizowali konkurs, zgłosiłam się, no i szczęście się do mnie uśmiechnęło – wygrałam zestaw kosmetyków. I to chyba zrządzenie losu, bo podejrzewam, że sama nie zainteresowałabym się ich produktami na tyle, żeby je kupić.   
Dziś na temat jednego z nich. Mowa będzie o lekkim kremie brzozowym, który totalnie skradł moje serce!

  •          Gdzie:             http://sylveco.pl/sklep , sklepy zielarskie
  •          Za ile:             24,92zł
  •          Ilość:              50ml
  •          Przydatność:   6m od otwarcia
  •          Producent:      SYLVECO


Krem przeznaczony jest dla każdego rodzaju cery, która wymaga regeneracji, do cery odwodnionej, przesuszonej, zmęczonej, narażonej na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych. Przede wszystkim jest hipoalergiczny więc idealnie nadaje się dla wrażliwców i osób z cerą skłonną do zaczerwienień i uczuleń. Betulina zawarta w kremie działa też korzystnie na zmiany trądzikowe, co czyni go jeszcze bardziej uniwersalnym.

Wierzcie mi, naprawdę pierwszy raz w przypadku kremu, którego używam zdarzyło się, że to, co twierdzi producent pokrywa się z rzeczywistością. 

A co twierdzi?

  •          Że pobudza syntezę kolagenu i elastyny - opóźnia procesy starzenia, zwiększa sprężystość skóry – prawda, to ostatnie czuć, a to drugie się okaże:-),
  •          Nawilża i zmiękcza – prawda,
  •          Odbudowuje warstwę wodno-lipidową, przynosi ukojenie – prawda, skóra nie jest już tak ściągnięta i stała się mniej skłonna do podrażnień,
  •          Chroni przed negatywnym wpływem środowiska – pewnie robi i to :-p,
  •          Świetna baza pod makijaż – sprawdzone, zgadza się,
  •          Nadaje się na okolice przemęczonych oczu – również prawda, ale nie testowałam tu dłużej, bo mam oddzielny krem, który muszę zużyć (ten pod oczy z Sylveco czeka niecierpliwie w szufladzie razem z balsamem do ciała)



W dodatku skład marzenie, wystarczy spojrzeć. Wyróżnione są składniki aktywne:

INCI: Woda,  Olej z pestek winogron,  Olej sojowy,  Ksylitol,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Masło karite (Shea),  Stearynian glicerolu,  Olej arganowy,  Olej jojoba,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy,  Betulina,  Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Alantoina,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej,  Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy  (źródło).

Krem przychodzi w buteleczce air-less, dodatkowo opakowany w ładne pudełeczko z przejrzystą szatą graficzną. W ogóle moim zdaniem wszystkie kremy powinny być pakowane w takie buteleczki – nie dość, że higieniczniej, to wygodniej. Minus jest tylko taki, że nie widać zużycia, ale po wadze można przewidzieć denko.



Zapach jest charakterystyczny dla kremów bez zapachu :-) 

Konsystencja rzeczywiście lekka, nie trzeba nakładać dużo kremu żeby pokryć całą twarz więc jest wydajny. Używam go od dwóch miesięcy co drugi dzień i wciąż jest sporo. 



Moim zdaniem idealnie nadaje się pod makijaż, ale też jako krem na zakończenie zabiegów, np. po peelingu i masce algowej. Poza tym to po prostu świetny ratunek na podrażnioną skórę. Łagodzi u mnie rumień i zaczerwienienia po Effaclarze Duo.

Nie powoduje przetłuszczania, wręcz przeciwnie skóra jest zmatowiona, ale nienapięta. Szybko się wchłania, a nałożony grubszą warstwą zostawia cienką powłoczkę, co mi akurat nie przeszkadza.

Po więcej informacji mogę Was śmiało odesłać na stronę producenta KLIK. Wszystko przejrzyście zaprezentowane, jasno opisane produkty i użyte składniki. Aż sama jestem zdziwiona, że trafiłam na produkt do twarzy, który nie przysparza mi powodów do narzekań :-)

Mogę go więc polecić z czystym sumieniem i na pewno do niego wrócę, choć chciałabym też przetestować lekki krem rokitnikowy, zawiesinę Betuleco i ich suplement diety, ale prrrrr…po kolei :-)

 
Znacie, używacie?


Do przeczytania,
Stref.

5 komentarzy:

  1. Pierwszy raz spotykam się z tym kosmetykiem, ale jestem go bardzo ciekawa:)
    bardzo fajny post:)
    obserwuję i liczę na to samo :)
    http://whatilovethemostinside.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też pierwszy raz widzę na oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się z tym produktem ale myślę że jest wart uwagi
    pozdrawiam i zapraszam do siebie na moje powitalne rozdanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo kusząca recenzja. Cieszę się, że wreszcie zdecydowałam się na Sylveco. Póki co używałam go dwa razy, ale już mogę stwierdzić, że pięknie leży na nim podkład, a buzia jest nawilżona i mięciutka.
    Brzozowy pewnie któregoś dnia kupię, z ciekawości.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałoby się powiedzieć 'dobre, bo polskie' ! Czasem mam wrażenie, że tyle rzeczy chcę przetestować, że mi życia nie starczy:P

      Usuń

Wszelkie sugestie, opinie pozytywne, negatywne i pytania mile widziane.
Zawsze jednak szanujmy się nawzajem :-)
Dziękuję za komentarz!