Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem. Pokaż wszystkie posty

19 lipca 2013

Witaminy w kremie? Green People w akcji.




Witajcie,

Ojj długo zbierałam się do tej recenzji… 
Jakiś czas temu przyleciała do mnie przesyłka od sklepu bio-beauty, w której znalazłam krem do twarzy Green People, mydełko i próbkę szamponu i odżywki marki Speick. Ucieszyłam się jak nie wiem :-)

Krem – myślę sobie fajnie, przyda się na pewno, a i tubka mała (25ml) więc w sam raz na poznanie właściwości kosmetyku. Mydełko? Leży. Nie mogę znieść zapachu, bo przypomina mi zawieszki do szafy na mole. Próbki jeszcze nie doczekały się użycia, ale i to nadrobię. 



W każdym razie dziś mowa o nawilżającym kremie witaminowym anti-age

Właściwie to nie wiem, co o nim myśleć. Zacznę tak - to nie jest produkt przeznaczony do mojej skóry więc tym bardziej trudno mi go oceniać. Krem jest skierowany do cer normalnych, suchych i zmęczonych, podczas gdy moja jest mieszana, trądzikowa i miejscami przesuszona. Ma przyjemną konsystencję, niezbyt zwartą, ani lejącą, a zapach przypomina mi mieszankę naparu z mięty i rumianku więc przyjemny, choć początkowo intensywny jak na mój nos. 



Krem w małej ilości pozostawia matowe wykończenie. W większej także, choć ma się wtedy uczucie, że nie wsiąka, a jakby zasycha na skórze i tworzy niezbyt przyjemną powłoczkę więc skóra nie jest „jedwabiście gładka” jak napisano na opakowaniu. Niestety w dość krótkim czasie po nałożeniu moja cera zaczynała się świecić i po prostu czułam, że jest jej za ciężko. Nie było mowy o nakładaniu tego kremu pod filtr ani w ogóle na dzień. Na noc mam inne smarowidło, ale stosowałam go regularnie zawsze po zmyciu filtra czy makijażu, gdy wracałam do domu.

Powiem tak – krem ani się sprawdził, ani się nie sprawdził. Skóra tłuściła się bardziej niż zwykle, a dodatkowego nawilżenia nie doświadczyłam. Jednak, co ważne, nie spowodował żadnych negatywnych reakcji na skórze w postaci wyprysków, dodatkowych wągrów itp. Nie podrażnił też oczu, mimo że czasem nakładałam go i na powieki. 



Nie chcę go skreślać, bo innym cerom mógłby przypaść do gustu, ja jednak nie czuję się na tyle kompetentna żeby móc to oceniać. Wiem natomiast, że mojej mieszanej buzi raczej średnio się spodobał. 

Szkoda, bo skład prezentuje się świetnie (m.in. wiesiołek, skwalan, awokado, zielona herbata, jojoba, czy ekstrakt z rozmarynu) i oczywiście jest to produkt naturalny, certyfikowany.



Zajrzyjcie na stronę bio-beauty, może znajdziecie coś dla siebie. Warto zaryzykować, zwłaszcza, że dostawa jest darmowa :-)

A może kojarzycie inne produkty Green People? Przyznam, że dotąd znałam tę markę jedynie ze słyszenia.



Do przeczytania,

Stref.

14 czerwca 2013

Szał w Super-Pharm!


Witajcie,



Nie wiem czy widziałyście nową gazetkę SP, ale jeśli nie, to warto się jej przyjrzeć :-)

Ja pognałam do sklepu prawie natychmiast, z czego dumna nie jestem, ale nie żałuję – poniżej zobaczycie, co udało mi się kupić. Wiem, że SP nieraz zawyża ceny przy promocjach, ale dziś wyszłam na tych zakupach i tak bardzo korzystnie. Nie kupiłam nic na ostatniej przecenie w Rossmannie więc dziś mogłam zaszaleć.

Oto, co wrzuciłam do koszyka:



Skusiłam się na krem pod oczy Siquens, bo powiedzcie, aż żal nie skorzystać z przeceny z 44,99zł na 10zł, prawda? Ok., szukam usprawiedliwienia :-p

Z kuponów, które dostaję na maila biorę regularnie filtry do wody Brita – 2 wkłady za 28zł, jak dla  mnie bomba.

Mój Anthelios żel-krem suchy w dotyku, o którym pisałam tutaj, już ledwo zipie od wyciskania resztek więc potrzebowałam nowego filtra. Miałam próbkę kremu z Vichy, również matującego i spodobało mi się, że nie bieli, tak jak LRP oraz nie osadza się nieestetycznie na brwiach i skroniach. Postanowiłam wypróbować pełną wersję, mimo że ochrona jest jednak niższa. Zobaczymy jak sprawdzi się na dłuższą metę.

Postanowiłam też kupić wodę termalną z LRP – wiem wiem, może część z Was kojarzy, że gdzieś pisałam, że dla mnie takie wody są zbędne, czy raczej nie kupuję ich dlatego, że nie jestem regularna w używaniu. Myślę, że czas dać szansę i tym produktom i sobie, zaszkodzić w końcu nie zaszkodzi,  może a nuż się przekonam? Mam już miniaturę tej wody z LRP, ale używałam jej dotychczas tylko go spryskiwania glinek. Wprawdzie chciałam wziąć osławioną Uriage, ale nie było akurat...



Jak się okazało i za Vichy i za LRP zapłaciłam 30% mniej niż normalnie, bo jest promocja na pielęgnację, czyli 60,88 zamiast 86,98zł. Ale! To nie wszystko. Do kremu z filtrem dostałam dodatkowo zestaw mini produktów, a do wody LRP także mini zestaw + 3 karty rabatowe na -15zł przy zakupie innych produktów tej marki. 



No kurczę, aż szczęśliwa jestem, że wydałam pieniądze :-D 
A wód termalnych mam teraz w nadmiarze – dwie miniatury i jedna duża. Do tego w gratisie pianka oczyszczająca i mały, suchy Antek, płyn micelarny w mini wersji i kremik Aqualia Thermal.

Przy kasie nie omieszkałam się skusić na lekki krem łagodząco-nawilżający Sensibio Light Biodermy, za 9.99zł (przy zakupach pow. 35zł) zamiast 52,99. Będzie w sam raz na jesienne kwasy. Był też do wyboru krem pod oczy z tej linii w tej samej cenie.



Uff… Łącznie zaoszczędziłam 75 zł i zyskałam zestawy próbek. No żyć nie umierać :p


Zachęcam też fanki miceli z Biodermy do odwiedzenia SP, bo jest 1+1 gratis i mnóstwo innych przecen, z których chyba warto skorzystać.

Skuszone promocjami, czy raczej ban na zakupy? :-)



Do przeczytania,

Stref.

08 kwietnia 2013

Filtry do twarzy - czyli o tym, jak twarz potrafi świecić (ale i nie świecić) na przekór leniwemu słońcu :-) Dermedic Sunbrella, znana Soraya i nowy, suchy Antek!


Witajcie ponownie,

Pogoda może jeszcze nie dopisuje, ale jesteśmy blisko spełnienia wszelkich nadziei, bo i słońce wylazło dziś gdzieś między wiatrem, a deszczem.

Post powinien przydać się fankom bladej skóry, korzystającym z uroków i nie-uroków kwasowania oraz po prostu tym, którzy chcą chronić skórę przed niekorzystnym wpływem promieniowania.

Opiszę filtry w pigule - będą najważniejsze spostrzeżenia dotyczące "praktyki stosowania" (nie chcę się wgłębiać w typy filtrów, nie czuję się na siłach, a poza tym na pewno już gdzieś takie posty istnieją), a kwestię ostatecznej oceny pozostawiam Waszym buziom :-)

No to jedziemy!


Zacznijmy od najstarszego kremu - Soraya UVB 30/UVA 18

Filtr typowo do twarzy, o lekkiej, jak na ten typ kremu, konsystencji. Wchłania się nawet nieźle, choć najlepiej oczywiście kładziony cieńszą warstwą. Chroni kiepsko - na lato się moim zdaniem nie nadaje (próbowałam, skóra się opaliła mimo stosowania), ale na taką porę jak teraz lub zimę jak najbardziej. Nie miałam uczucia oblepionej twarzy po użyciu, nie zbiera się na linii włosów, nie bieli, nie smuży. Zapycha po jakimś czasie, ale nie tak, jak to najgorsze zapychacze potrafią.



Skład:
aqua, ethylhexyl methoxycinnamate, diethylamino hydroxybenzol hexyl benzoate, ethylhexyl stearate,cocoglycerides, decyl oleate, cyclopentasiloxane, cetyl alcohol, glyceryl stearate, potasssium cetyl phosophate, ethylhexyl triazone, glycol propylene, caprylic/capric trigliceryde, laminaria ochroleuca extract, pyrus malus (apple) fruit extract, tocopherol, hydrolyzed algin, chlorella vulgaris, maris aqua, panthenol, disodium EDTA, allantoin, dimethicone, tetrahydroxypropyl ethylenediamine, carbomer, methylparaben, propylparaben, DMDM hydantoin, parfum, alpha-isomethylionone, benzyl alcohol, benzyl salicylate, butyphenyl methylpropional (lilial) citral, citronellol, geraniol, hexyl cinnamal, hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde (lyral), isoeugenol, limonene, linalool 

Plus za ekstrakt z alg, ze skórki jabłka, d-panthenol i alantoinę.


Cena: 11-13zł /50ml


Mam też wersję balsamową spf 50+ - nie doczekała się zdjęć, ale mogę powiedzieć, że konsystencja jest bardziej treściwa, nieco bieli, ale efekt ten szybko znika. Chroni lepiej, ale bez rewelacji, bo dekolt i tak złapał kolorek.


Dermedic Sunbrella - wersja dla skóry suchej i normalnej oraz tłustej i mieszanej.

Oba chronią dobrze, dobrze się rozsmarowują, ale konsystencja nie jest już tak lekka, jak Sorayi. Bielenie jest zaraz po rozsmarowaniu, ale po chwili (krótszej lub dłuższej, w zależności ile nałożymy) zmienia się to po prostu w błysk. Niestety :-/  Wersja dla mieszanych jest nieco bardziej lepka i jakby gęstsza, niż dla sucharków, ale ogólnie nie widzę większej różnicy w działaniu. Zbierają się na linii włosów, a w połączeniu z makijażem dają po jakichś 1-2 godz. niezłe ciasto. Wersja dla tłustych/mieszanych cer ma jednak coś, co nie wiem czy jest moim zwidem, czy rzeczywiście tak działa - nie powoduje przetłuszczania skóry samego w sobie. Skóra jest jakby lepka, ale nie przetłuszcza się pod filtrem. Mam po prostu wrażenie, że ten błysk, to jedynie "zasługa" konsystencji kremu, a nie mojej skóry. Chociaż zaznaczam, nie wiem jak to opisać i czy to aby nie moje urojenia :-)
Uwaga - zapychają oba okrutnie... Mam wysyp grudek i wągrów, jeśli używam ich kilka dni pod rząd.


Skład wersja do suchej/normalnej:



Skład wersja do tłustej/mieszanej - nie mam już opakowania i  nie mogę znaleźć, ale na pewno ma w sobie:
Kompleks filtrów UVA i UVB, Advanced Protection System, Extractum Rosmarini L, Tussilago Farfara L, Glicerynę, Alantoinę



Cena: 25-27zł/50ml


Na koniec nowość, która wpadła mi w ręce:

LRP Anthelios XL żel-krem suchy w dotyku UVB 50+/UVA 31

Mogę śmiało powiedzieć, że jest to odkrycie. Naprawdę ten filtr jest suchy! Konsystencja jest dość lejąca, rozsmarowuje się dobrze, o ile robimy to szybko. Niestety trzeba się spieszyć, bo szybko się wchłania i zasycha tworząc smugi i grudki, które ciężko później rozsmarować. Zbiera się na brwiach i na linii włosów, ciężko nałożyć na niego mój BB, ale jeśli już się uda, to nie ma ciasta :-) Skóra jest zmatowiona kilka godzin, w ogóle się nie świeci, a jak się jej dotknie, to czuć pod palcami gładką, ale całkiem suchą powłoczkę. Niestety zapach przypomina mi jakieś tworzywo sztuczne, nie wiem jak to określić... Czy chroni dobrze, to okaże się latem, ale zapowiada się nieźle. Nie bieli i gdyby nie to, że mam pełno przebarwień, to wcale nie próbowałabym nakładać na niego żadnego koloru. Myślę, że dla cer bez większych problemów będzie bliski ideału.




Zdjęcia robione jedno po drugim, to samo światło. Widać już, że nie błyszczy nic a nic! Nie zauważyłam zapychania.

Swój kupiłam w zestawie z wodą termalną (gratis) za 68zł/50ml



Wszystkie powyższe kremy podrażniają moje oczy, po jakimś czasie zachodzą mgłą, łzawią, robią się czerwone, a staram się omijać okolice oczu jak mogę...



Jestem ciekawa jakie macie doświadczenia z podobnymi kremami.
Znacie powyższe?



Do przeczytania,

Stref.

02 kwietnia 2013

Powrót z Sylveco, czyli parę słów o kremie pod oczy




Witajcie,

Oooj trochę mnie nie było! Ale tak to jest, jak święta mają charakter „wyjazdowy”. Rozbawiło mnie to, ile śnieżnych bałwano-zająców stoi przy drogach :-) I nawet biedne boćki widziałam…

W każdym razie bogatsza o zbędne, ale jakże kochane kalorie, wracam z recenzją, która miała być już dawno, a jednak nie mogłam się do niej zabrać.

Mowa będzie o kosmetykach Sylveco. Na pewno część z Was spotkała się już z opiniami na temat produktów tej firmy. Pisałam i ja, chyba jako jedna z nielicznych wtedy, gdy jeszcze te specyfiki nie były tak popularne. Ładny kawałek czasu minął więc jeśli ktoś jeszcze chciałby poznać moją opinię na temat lekkiego kremu brzozowego, to zapraszam tutaj.

W tej i kolejnej notce na warsztat pójdą krem pod oczy i balsam brzozowy z betuliną. Miało być za jednym razem, ale już i tak post jest długi…

Zacznę od kremu, bo to po prostu coś, co sprawdziło się w 100% i naprawdę stało się moim ulubieńcem.  Niby miałam już krem pod oczy, który lubiłam (recenzja). Ale znalazłam dużo lepszy! Swoją drogą ciekawi mnie zawsze, ile jeszcze takich lepszych produktów w różnych dziedzinach uda mi się znaleźć :-)

Krem jest niesamowicie wydajny. Zaczęłam go używać od 1 grudnia, czyli widzicie, że jest nieźle. 
O ile niektóre kremy mi się nudzą i mam dość używania ich przez tak długi czas, to tego wręcz nie chcę wykończyć, a dno groźnie się zbliża. 

Buteleczka jest nieprzeźroczysta (typ air-less – dlaczego nie wszyscy tak kremy pakują?), ale przykładając ją do szyby albo pod żarówkę widać, ile jeszcze w  środku zostało. Do tego estetyczny kartonik, ulotka i bardzo ładna szata graficzna!



Konsystencja jest raczej rzadka, krem ślizga się po skórze, przez co jest fajny do masażu okolic oczu. Wchłania się elegancko pozostawiając skórę gładziutką, miękką i nawilżoną, ale przede wszystkim nielepiącą się. Naprawdę muszę przyznać, że nigdy nie miałam skóry wokół oczu w tak dobrym stanie i żałuję, że reszta twarzy taka nie jest :-) 



W składzie same dobrodziejstwa, zresztą same popatrzcie, co można tam znaleźć:

ekstrakty z chabra, świetlika, kory brzozy (czyli słynna betulina), masło shea, olej arganowy, skwalan, olej sojowy, olej z pestek winogron i witamina E – no i powiedzcie, czyż nie brzmi kusząco?



Krem z założenia jest łagodzącyma łagodzić podrażnienia, redukować obrzęki i cienie oraz nadawać sprężystość delikatnej skórze. I to ostatnie na pewno robi, a co do pozostałych, to nie wiem, gdyż z cieniami i podrażnieniami raczej nie mam doświadczenia. Obrzęki zdarzają mi się rano, ale mijają same z siebie i nie umiem określić, czy ten krem jakoś ten proces przyspiesza. W dodatku mam wrażliwe oczy, ale na szczęście krem jest delikatny i nie ma zapachu.



W każdym razie myślę, że do niego wrócę - za taki efekt nawilżenia i wygładzenia należy mu się powrót na pewno! Teraz czeka kremik rosyjski – powiedzmy, że był to eksperymentalny skok w bok, żeby sprawdzić, czy po odstawieniu Sylveco skóra wokół oczu pozostanie nadal w tak dobrym stanie, czy też z czasem się pogorszy. Tak czy siak, przestawiam się z naturalnego na naturalne i mam nadzieję, że nie wyjdę na tym stratna :-)

Polecam naprawdę, warto wypróbować! Cena producenta to 24,92zł za 30ml więc korzystnie jak za taką jakość i wydajność. 

Znacie? Macie jakiś inny, dobry składowo hit pod oczy?


P.S. Dziękuję, że odwiedzaliście mnie, mimo dłuższej nieobecności :-) Wezmę się niedługo za nadrabianie Waszych notek, ale boję się, że dnia mi nie starczy!



Do przeczytania,

Stref.

19 marca 2013

Krem BeBe kupiony w ciemno, czyli Triple Functions Skin79


Witajcie!


Z racji tego, że nie wyrabiam się w terminach, że na dworze śnieżna ciapa i że ciągle bym coś jadła wspomagając mą pozimową oponkę (którą swoją drogą będzie trzeba zrzucić na letnią), postanowiłam, że odkładam wszystko i będzie recenzja, a co :-P

Kremy BB zawsze budziły moją ciekawość, ale tylko te 'egzotyczne', nie żadne garniery czy inne... Zresztą zawsze to, co mniej dostępne wydaje się ciekawsze :-) No i mam swój pierwszy.

Przyznam, że zaryzykowałam. Swatche, które oglądałam wcześniej różniły się odcieniami i ostatecznie nie wiedziałam czego się spodziewać, ale wiedząc, że jest to jeden z jaśniejszych tego typu kremów, postanowiłam zaryzykować. Krem kupiłam na allegro za 68zł  (40g) - cena z przesyłką.




Mowa o Super + Beblesh Balm Triple Functions.

A co to te triple functions? Ano wysoka ochrona przeciwsłoneczna SPF 50+ (PA+++), rozjaśnianie i działanie przeciwzmarszczkowe. Czyli krem-orkiestra, a te, jak wiadomo, grają różnie...

Skład jest długaśny, nie unikniemy parabenów, ale jest i sporo wyciągów, np. z bluszczu, witamin, olejów, nie brakuje też ceramidów i innych dobrodziejstw. Jak zawsze pozostaje oczywiście wątpliwość działania takich składników, bo im ich więcej, tym niestety mniejsze stężenie, ale wolę smarować się czymś, co w ogóle zawiera jakieś pożyteczne składniki, niż maziać się podkładem, który jedynie daje kolor.



Opakowanie typowe, takie samo jak u popularniejszego brata - różowego Skina. Napisy ścierają się bardzo szybko, ale to w sumie nieważne, bo obawiałam się pompki, ale ta daje radę i nawet sensownie dozuje, a krem jest bardzo wydajny.

Zapach jest przyjemny, delikatny i nienarzucający się. Jeśli miałyście matujący podkład Astora HD, to jest bardzo podobny.

Kolor niestety jest dla mnie ciut za ciemny. Sprawdza się nałożony cienką warstwą - wtedy świetnie stapia się ze skórą i nie widać różnicy. Gorzej, jeśli chcę dołożyć drugą warstwę. Ważne jednak, że kolor zostaje cały czas ten sam, nie utlenia się.



Zdziwiło mnie krycie, naprawdę jest niezłe, a myślałam, że będzie żadne. Wklepuję też punktowo w przebarwienia i daje radę. No i wreszcie mam też coś na cienie pod oczami, co mnie nie podrażnia i w dodatku ma filtr.

Pomarańczowy BB daje świetny, naturalny efekt, nie żaden mat, ale i nie błysk, tylko nazwałabym to subtelną poświatą. Rozsmarowuje się może nie topornie, ale i nie ślizga się, chyba że nakładamy na dobrze nawilżoną skórę. I tu kolejna rzecz - podkreśla suche skórki więc trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Znów widzę w tych kwestiach podobieństwo do wspomnianego już Astora (który ogólnie jest przeciętny i strasznie ciemnieje).


Na dłoni nie stapia się ze skórą tak ładnie, jak na skórze twarzy.


Kompletnie nie sprawdza się nakładany na filtr - waży się i zostawia smugi. Co do smug, to warto rozsmarować go na buzi dość szybko i  dokładnie, bo później, szczególnie na bokach twarzy zostają właśnie nieestetyczne smużki.

Niby ten krem powinno się wklepywać - dla mnie to jednak chybiony pomysł i kompletnie się nie sprawdza. O ile wklepanie po rozsmarowaniu w celu wyeliminowania jakichś nierówności jest ok, o tyle wklepywanie, jako zasadnicza aplikacja, nie zdaje u mnie egzaminu.

Mieszałam go nawet z filtrem na dłoni przed nałożeniem, ale były straszne smugi i nic nie chciało się wchłaniać, tak więc efekt maski murowany. Obecnie stosuję jedynie na kremy i sera i efekt jest zadowalający.  Szkoda tylko, że w ten sposób nawet przy tak wysokim filtrze ochrona drastycznie spada...
Niestety nałożony podwójną warstwą zbiera się w zmarszczkach i załamaniu powieki, dlatego też omijam takie miejsca na ile to możliwe.

Żadnych właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam, czyli rozjaśnienia itp.
Skóra zaczyna się świecić już 1-2h po nałożeniu, jeśli nie przypudruję, a nie lubię tego robić, bo ten ładny efekt naturalnego blasku po nałożeniu jest świetny, choć jak widać, na krótko. Dodam, że mnie nie zapchał, a tego się obawiałam.

Właściwie to nie wiem, czego oczekiwałam od tego kremu. Może łudziłam się, że te wszystkie składniki uzdrowią skórę, ale tak realnie, to chyba po prostu ładnego wyrównania kolorytu, niezapchania i jako takiej ochrony przed promieniowaniem, co też czyni, zatem zakup uważam za udany i czuję się zachęcona do testowania innych koreańskich mazideł!



Możecie coś polecić? Nie tylko z kremów bb oczywiście.


P.S. Szykuję rozdanie, jak wszyscy na wiosnę, to wszyscy, więc bądźcie czujne :-)



Do przeczytania,

Stref.

22 lutego 2013

Kremy i smarowidła


Hej, to znowu ja :-p



Po ukazaniu się poprzedniego posta o TCA, Idalia poprosiła o to, żebym napisała co nieco o pielęgnacji. Pokrótce przedstawię zatem jakich mazideł używałam niedługo po zabiegu i co stosuję teraz, gdy skóra zeszła już w całości. Nie mam niestety wszystkich produktów uwiecznionych na zdjęciach, dlatego wybaczcie, ale będę się posiłkować internetowymi.


        Krem z roślinnymi komórkami macierzystymi Clarena Eco Line

Według producenta jest to:

Najnowszy krem do pielęgnacji każdego rodzaju cery również wrażliwej i skłonnej do alergii, skomponowany całkowicie na bazie składników naturalnych.

Dzięki komórkom macierzystym stymuluje odnowę naskórka oraz syntezę kolagenu i elastyny. Antileukine 6 hamuje powstawanie stanu zapalnego i zmniejsza ryzyko podrażnień skóry. Naturalna betaina, skwalen i witamina E nawilżają, odżywiają i chronią przed degradacyjnym wpływem wolnych rodników. (źródło)

 http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,111997,12569262,Clarena__Krem_z_Roslinnymi_Komorkami_Macierzystymi_,,2.html


Taki krem to zbawienie po zabiegach. Oczywiście bez parabenów, silikonów, sztucznych barwników itp. Świetnie łagodzi, koi, nawilża, ale nie natłuszcza, dobrze się wchłania. W dodatku jest lekki i ma fajny skład, którego teraz nie mogę znaleźć w necie więc nie wkleję:-/ Ale na pewno ma jeszcze olej z avocado, z oliwek i wyciąg z alg. Dość specyficznie pachnie, ale nie to że śmierdzi :-) Dostałam sporo próbek i używałam go kilka razy dziennie. Teraz już nic nie mam, dlatego nie wiem jak sprawdzałby się na „normalnej” skórze, ale tu możecie poczytać opinie. Niestety jest drogi (około 130zł) i z tego powodu raczej nie kupię całego opakowania.


       Repair Vit U Cream - dermonaprawczy krem z witaminą U

Krem o bogatej formule rekomendowany dla wrażliwej, alergicznej, zniszczonej, skłonnej do podrażnień cery. Witamina U i RonaCare® Tiliroside stymulują procesy  naprawcze i regenerację skóry. Xeradin™ zapewnia natychmiastowy i długotrwały efekt nawilżenia. Kwasy omega 3,6,7,9 i masło Shea wzmacniają barierę hydrolipidową, delikatnie natłuszczają i tworzą komfortowy film ochronny. Krem polecany jest również po zabiegach dermokosmetycznych i opalaniu. (źródło)

 http://e-makijaz.pl/2013/01/nowosci-kosmetyczne-clarena-repair-vit-u-cream/


Znany mi również z wielokrotnego próbkowania. To taki krem-opatrunek, z tym że, w przeciwieństwie do innych tego typu, w lżejszej, nietłustej formie. Nawilża lepiej niż ten z komórkami macierzystymi i zostawia przyjemną, miękką i odżywioną skórę. Jest nieco tańszy (około 80zł). Mam jednak wrażenie, że lekko wzmagał przetłuszczanie, które i tak było już mocno ograniczone przez kwas…
  
            

             Gerovital Plant –krem odżywczy na noc     

Krem kojący, bogaty w składniki odżywcze, do codziennej pielęgnacji twarzy i szyi. Połączenie naturalnych olejków z soi, jojoby i kiełków pszenicy z witaminami A i E poprawia elastyczność i zapobiega procesom starzenia się skóry. Ceramidyl-Omega, kompleksowy składnik aktywny pochodzenia roślinnego, odbudowuje naskórek i chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników środowiska. Zmarszczki zostają spłycone, a skóra jest bardziej elastyczna, nawilżona i cieszy się większym komfortem. Kompleks Herbatonic z roślin z siedmiogrodzkiej flory nawilża, odżywia i remineralizuje skórę. Witamina E działa synergicznie z organicznym wyciągiem z szarotki neutralizując szkodliwe działanie wolnych rodników i chroniąc skórę przed stresem spowodowanym czynnikami zewnętrznymi (promieniowaniem UV i gamma, paleniem, zanieczyszczeniem). (źródło)


Poprzednie kremy stosowałam kilka razy w ciągu dnia. Ten wyłącznie na noc, bo raz nałożyłam w dzień i skończyło się to strasznym podrażnieniem oczu, mimo że te okolice starałam się omijać. Krem pachnie bardzo intensywnie, czego nie lubię. Działa jednak dobrze, bo świetnie nawilża, jest również lekki, łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Dobre działanie i dobra cena (21zł z groszami), dlatego nie wykluczam zakupu innych kremów z serii Plant, bo póki co mnie nie zapchał i mam nadzieję, że tego nie zrobi.


       Sudokrem

Ten wielofunkcyjny kremik znają już chyba wszyscy, dlatego nie będę się rozpisywać. Uratował mnie przed „gulami”. Gdy tylko czułam, że coś się buduje pod skórą, to smarowałam punktowo i zawsze się sprawdzał.

 http://www.okazje.info.pl/okazja/inne/sudokrem-60-g.html



Olej babassu

Na schodzącą, ale i ściągniętą skórę w sam raz! Ma formę białego masełka, raczej z tych miękkich i szybko topi się na skórze. Na co dzień jednak za tłusty więc stosuję może 2-3 razy w tygodniu jak siedzę w domu. Kupiłam w tym sklepie


 

       Revitacell

Kremy na dzień i na noc zaczęłam nakładać parę dni temu. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że mają fajną konsystencję, dobrze się wchłaniają, nie powodują przetłuszczania i jakby „otulają” skórę nieuciążliwą w żadnym wypadku powłoczką. Nie rozumiem jednak mini buteleczek (tylko 15ml każda), zwłaszcza, że na jedną aplikację idzie pełna pompka, a cena obu, czyli chyba 170zł za te 30ml to jakaś masakra… Zobaczymy jak się sprawdzą dalej.


 Kremy przychodzą w ładnym pudełeczku, które spokojnie mogłoby być 3 razy mniejsze:-)


Działanie:


Składy:




       Filtry spf 50+ Dermedic  
    
      O nich kiedyś pojawi się oddzielna notka, bo mam dwie wersje już od czerwca zeszłego roku więc na to zasługują i będzie o czym szerzej pisać!





 Miałyście może coś z powyższych? Coś Was zaciekawiło? 



Do przeczytania,

Stref.