18 lutego 2013

Przebieg zabiegu TCA + Dzień po dniu = Mega długi post


Powracam!



Zanim przejdę do opisu zabiegu kwasem TCA i relacji dzień po dniu, zachęcam do przeczytania poprzedniego wpisu wprowadzającego --> TUTAJ.  Uwaga, będzie bardzo długi post…

Ważne!
Pamiętajcie, gdy decydujecie się na peeling w gabinecie kosmetycznym, żeby upewnić się czy osoba, która zabieg przeprowadza, posiada odpowiedni papierek uprawniający do takich działań.

Ważne nr 2!
To, co będę opisywać, to efekt moich osobistych odczuć i moich opinii. Weźcie proszę pod uwagę, że reakcji skóry nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Można jedynie spekulować określając typ cery i porównując z innymi osobami, które taki zabieg przeszły. Najlepiej decyzję o poddaniu się podobnym kuracjom poprzedzić konsultacją z lekarzem lub kosmetologiem, którzy z pewnością doradzą, o ile nie trafi się na takich, którzy pięknie kłamią, chcąc wyciągnąć jedynie kasę…

Pogadałam, pogadałam, a teraz do rzeczy!




Jak wygląda zabieg?


Demakijaż – oczywiście najlepiej wybrać się do gabinetu bez malunków, wtedy mniej będzie do usuwania, ale oczywiście nie każdy może i chce przyjść z „gołą” twarzą.


Zabezpieczanie otarć, pieprzyków, naczynek, skrzydełek nosa i okolic oczu tłustym mazidłem. Mam naczynkowe policzki, ale tylko w centralnym punkcie i przy nosie też się coś znajdzie. Te miejsca zabezpiecza się szczególnie i ja prosiłam żeby tam kwasu nie kłaść (więc nie wiem, czy pani wykonująca peeling bez mojej prośby by go tam nałożyła – nie było zresztą takiej potrzeby, bo w tych miejscach wyprysków i przebarwień nie mam).

Nakładanie kwasu pędzelkiem – najmniej przyjemna część zabiegu. Roztwór 40%. Kwasem smaruje się poszczególne części twarzy (ja miałam partiami właśnie) i może być tak, że każda część zareaguje inaczej, np. w zależności od grubości skóry, wrażliwości.

Kwas trzyma się na skórze do uzyskania efektu oszronienia, czy zbielenia danego obszaru, po czym zmywa się go i robi zimne okłady. U jednych efekt ten uzyska się po kilku sekundach, a u innych trzeba będzie nałożyć drugą warstwę kwasu. Ja różnie odczuwałam pieczenie i palenie. W jednym miejscu bardzo mocno, a w innym było tylko lekkie odczucie. W każdym razie nie wyobrażam sobie tego zabiegu bez okładów, przynoszą niesamowitą ulgę! W moim przekonaniu nie jest to ból taki, żeby się krzywić ani wiercić na fotelu, ale wiadomo, że każdy reaguje inaczej. Osoba wykonująca zabieg powinna cały czas być przy fotelu i obserwować skórę. Wiem, że w niektórych gabinetach włącza się wiatraczki, żeby wiały na twarz.

Ampułka łagodząca – po dokładnym zmyciu kwasu i okładach możemy się już tylko relaksować :-) Ampułka świetnie koi.

Maseczka kremowa – kładziona grubą warstwą na ampułkę. Skóra w niedługim czasie praktycznie wypija ją całą.


Maska algowa – ma za zadanie schłodzić podrażnioną skórę, nawilżyć i ponownie ukoić. Jeśli znacie ten chłodzący efekt alg, to byłybyście zdziwione, jak ciepła robi się ta maska, gdy jak miałam wrażenie „wyciąga” ze skóry podrażnionej kwasem część ciepła. Czoło jest tak ciepłe jak przy bardzo wysokiej gorączce.

Krem na koniec.

Łącznie około 1,5 h.


   
Teraz podziwiamy efekt w lustrze, a właściwie przeglądamy się martwiąc się jednocześnie o to, co przyjdzie później i ciesząc się, że szczypanie już za nami :-)
Pamiętamy oczywiście o łagodnych, odżywczych kremach, wysokim filtrze i delikatnym oczyszczaniu twarzy. Nie trzemy skóry, nie robimy mechanicznych peelingów i ogólnie unikamy wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić, tak czysto prewencyjnie.


Dzień po dniu (pisane na bieżąco)


Dzień zabiegu:

Skóra zaraz po peelingu jest zaczerwieniona (trochę jak po wysiłku fizycznym), podpuchnięta.
Wieczorem czerwieni się jeszcze bardziej, stare przebarwienia ciemnieją. Uwaga na męski zarost przy tak podrażnionej skórze :-)
Twarz jest napięta, jakby wyprasowana, gładka i mimo wszystko promienna. Pije wszystko, co się na nią nałoży. Nie jest tak źle jak myślałam! Ale nie miałam tego dnia dostępu do aparatu...

Dzień 1 po zabiegu:



Cera przybiera nieco inny odcień czerwieni, jakby świeżej, jeszcze czerwonej opalenizny. Świeci się, ale nie z nadmiaru sebum, a ze ściągnięcia. Czoło nadal jest obrzęknięte.
Miałam nadzieję, że obejdzie się bez makijażu – niestety, w świetle dziennym wygląda to bardziej niż nieciekawie i na pewno nie uniknęłabym dziwnych spojrzeń. Minerały nie kryją tego wcale (zwłaszcza, że ta „opalenizna” nie jest równomierna, bo kwas nie wszędzie był nakładany). Podkład w płynie nałożony na filtr grubszą warstwą daje radę, ale nie wygląda to mimo wszystko za ładnie, a bardziej maskowato… Szkoda, że nie mogłam pozwolić sobie na siedzenie w domu.

Dzień 2 po zabiegu:




Obrzęk zniknął, ale skóra jest paskudna w dotyku, jakby dotykało się czegoś sztucznego… Strasznie naciągnięta (przez co błyszczy), co daje wkurzający efekt ciągłego liftingu. Z trudem marszczy się czoło (ale do zdjęcia dałam radę:p), ale wystarczy przytknąć palec do skóry, a pojawia się mnóstwo zmarszczek jak po dotknięciu napiętej folii. Kolor jakby bardziej wpada w brąz. Miałyście kiedyś tak, że nałożony grubo, dość treściwy filtr wchłonął się całkowicie? Jeśli nie, to macie szanse na swój pierwszy raz – u mnie właśnie tak się stało i byłam w szoku, bo nałożyłam dwie grube warstwy i wszystko się wchłonęło! Widać, że naskórek niedługo „puści” i zacznie pękać i się łuszczyć, czego nie mogę się doczekać  :-)
I… wyobrażacie sobie, że brwi jakby tracą łuk? Nie wiem jak to opisać, po prostu przez to maksymalne naciągnięcie facjaty robią się z nich prawie poziome kreski. Dziwnie to wygląda, ale nie idzie tego naprawić, nawet na ślinę :p

Dzień 3:




Nie zostało już nic z zaczerwienienia jednak miejsca poddane peelingowi nadal są częściowo brązowawe. Czoło jest maksymalnie napięte i mam tego dość. Właściwie to od tych kilku dni jest unieruchomione i nie ruszam nim w ogóle, no chyba że jak ziewam, to się mimowolnie marszczy. Makijaż razem z filtrem wprost jeździ po czole przez tą gładkość. Ogólnie nie wygląda estetycznie i nie wiem co gorsze – czy bez, czy z tapetą (na tym jednym zdj powyżej mam filtr+podkład na czole). Broda natomiast zaczęła się złuszczać i bynajmniej nie są to małe skórki, a płaty naskórka, które najchętniej bym poodrywała, choć wiem, że mi nie wolno :-)

Dzień 4 i 5:

Taaak… wiem, że mi nie wolno, ale zrywam skórki:/ Jednak tylko te, pod którymi widzę, że skóra wygląda dobrze, a skórki już się jej nie trzymają. Tam, gdzie pod spodem jest jeszcze różowa, dociskam naskórek i modlę się o silną wolę. Swoją drogą nie uwierzę, że wszyscy powstrzymaliby się od takiego zrywania, bo wygląda się fatalnie z wiszącymi i odstającymi wszędzie płatami martwej skóry… Czoło zeszło już prawie całe i wreszcie znowu mam brwi :-)



Dzień 6:

Ruszyły się policzki i nos i łuszczą się niemiłosiernie, choć nie tak dotkliwie jak czoło. Widzę już, że zaczyna się wysyp – pełno małych grudek na czole i brodzie, a nawet na nosie dwie małe krostki, co normalnie się u mnie nie zdarza. Oby tylko z tego wysypu nie było nowych przebarwień…
W trakcie tego tygodnia stosowałam i stosuję nadal możliwie łagodne kremy nawilżające z komórkami macierzystymi, filtr spf 50+ i odżywczy krem na noc.


Podsumowanie:

Po 7 dniach:




  • Wiem, że powyżej nadal widać trądzikowe czoło, ale skóra jest bardzo gładka, rozjaśniona, miękka, miła w dotyku i po prostu nowa :-)
  • Nie jest tłusta, ale ma fajny, świeży blask,
  • Zniknęły całkowicie poziome zmarszczki z czoła, które miałam od 2 lat w związku z przesuszeniem, które zafundowałam sobie złą pielęgnacją i niczym nie szło tego ani mechanicznie zpeelingować, ani złuszczyć lekkimi kwasami, ani nawilżyć.
  • Skóra chłonie każdy kosmetyk dużo lepiej. Poprzednio na pewno nie było to tak efektywne, bo twarz miałam pokrytą suchym, lekko pomarszczonym miejscami naskórkiem, po którym już nie ma śladu. Choć nie należę do fanek opalania, to mogę powiedzieć, że będzie to świetny zabieg dla osób ze skórą przesuszoną i zniszczoną słońcem.
  • I teraz kwestia, która interesowała mnie najbardziej, a mianowicie przebarwienia. Widzę już, że jeden zabieg to za mało. Dwa byłoby idealnie, bo przebarwienia wyraźnie zbledły i na czole i na brodzie, a przynajmniej ja to widzę – aparat już niekoniecznie :-) Niestety nadal są i choć w cuda nie wierzę, to jednak nadzieja była :P  Żałuję, że nie mogę już powtórzyć zabiegu. Można to zrobić po 30-40 dniach, a nie chcę ryzykować, bo Słońce będzie dawać coraz mocniej. Może powtórzę jesienią – po lecie będzie w sam raz!
 Poniżej zdjęcie z początku, w międzyczasie i z końca tygodnia, na 1 i 2 zdj. najciemniejsze plamy to przebarwienia i można zobaczyć ile z nich zostało na zdj nr 3. Dobre i to, że bledsze! A zdjęcia o dziwo robione w tym samym miejscu, mniej więcej o tej samej porze dnia:




Martwi mnie to, że pryszcze nadal się pojawiają, ale tego raczej kwasem nie wytępię i jak się wkurzę, to sięgnę antybiotyk albo retinoidy zewnętrznie.

W każdym razie proces nadal trwa, ale jestem zadowolona, najgorzej byłoby, gdybym nie widziała kompletnie żadnej zmiany.

I jeszcze jedno – makijaż wygląda na takiej nowej twarzy świetnie, bardzo promiennie i przede wszystkim nie trzeba skóry matowić tak, jak wcześniej. Oczywiście mam na myśli makijaż bez filtra pod spodem, bo z nim wiadomo, że szału nie ma.


Jeśli przebrnęłyście, to dziękuję i cieszę się i mam nadzieję, że przybliżyłam Wam nieco działanie kwasu TCA. Podkreślam, że nie jestem ekspertem (w końcu to tylko 1 zabieg) w tej dziedzinie i są to tylko moje reakcje i odczucia więc nie mam pojęcia jakie efekty mogłybyście osiągnąć na swojej cerze, ale wiem jedno, że bez próbowania nie ma porównania :-)



Do przeczytania,

Stref.

54 komentarze:

  1. Efekt bardzo ładny ale odchodzące płaty skóry mnie przerażają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli możesz sobie pozwolić na siedzenie w domu, to nie jest to uciążliwe, w końcu tylko parę dni. Ale fakt, że ludzie czasem dziwnie patrzą jak zobaczą taką 'popękaną' twarz :)

      Usuń
    2. Ludzie dziwnie patrzą na wszystko co odbiega w jakimkolwiek stopniu od normy - nie ma co się przejmować ;)W końcu to tylko kilka dni, a pomyśleć, że ludzie po wypadkach, poparzeniach itd mają tak na co dzień.

      Mnie w tym bardziej przeraża fakt, że nie mogłabym się powstrzymać od skubania. Musieliby mi ręce powiązać żebym nie dotykała. xd

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy ten zabieg. Fajnie, że to wszystko tak dokładnie opisałaś, bo zastanawiałam się właśnie ostatnio nad zrobieniem sobie kwasów (oczywiście u kosmetyczki). Moim zdaniem widać poprawę- co prawda nie jest jeszcze idealnie, ale widać, że warto troszkę pocierpieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie nie jest, ale dla mnie to i tak przełom:) Ważne żeby jakoś ruszyć naprzód. Czoło i broda to moja zmora, poliki są w porządku, ale w końcu pozbędę się tego dziadostwa, czego i Tobie życzę!

      Usuń
  3. świetny post! bardzo przydatny dla osób borykających się z tym problemem,..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zawiodłam się, że nie znalazłam nigdzie na blogach informacji o podobnym zabiegu, zanim się na niego zdecydowałam...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak mi mów:D

      Usuń
    2. Zgadzam się, różnicę naprawdę widać. Warto poddać się takiej wylince, bo efekt robi wrażenie :)

      Usuń
    3. Tak, dziś miałam komentarz w stylu "masz coś na policzku" :) Nie ma co się tłumaczyć, tylko odpowiadać, że linieję na wiosnę:P

      Usuń
  5. O, świetnie to wszystko nam opisałaś, nawet mamy okazję popatrzeć :)
    Najbardziej chyba bym nie zniosła tych skórek (zmuszałabym się na pewno ale kurczę, to tak korci!) no i napięcia na czole! To aż widać na zdjęciu jaki lifting :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że właśnie to napięcie było najgorsze... Już pal licho te skórki, ale nie mogłam znieść tej naciągniętej skóry!

      Usuń
  6. Ale zrobiłaś dokumentację, jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Stref., czekałam na ten post. Widać sporą różnicę na plus. Trzymam kciuki, aby było jeszcze lepiej :)
    Pamiętam swój pierwszy raz po peelingu migdałowym - buzia po trzech dniach schodziła płatami... Ciężki mi było nie zrywać tej wiszącej skóry. Niestety kilka razy zerwałam i zrobiłam sobie to tu to tam ranki... Buzia po kwasach wygląda super, gorzej ze stanem przejściowym, gdy złazi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chciałam zrobić serię migdała, ale pani mi doradziła, że wydam więcej kasy a efekty i tak nie będą takie jak po jednym TCA więc zaufałam i nie żałuję:) Ale na pewno takie łagodniejsze zabiegi są super na 'odświeżenie', u mnie jednak nadal potrzeba czegoś silniejszego. Póki co cieszę się, że nie jest gorzej i dziękuję Ci za kciuki:) I czego to się nie robi dla ładnej cery!

      Usuń
    2. Stref., proszę, napisz jeszcze o kremach, które stosowałaś podczas kuracji. Chodzi mi głównie o nawilżacze i natłuszczacze nocne.
      U siebie przetestowałam do tej pory lanolinę, kremy Sylveco i frakcję sojową.

      Usuń
    3. Dobrze, następna notka będzie na życzenie, postaram się jutro lub w czwartek:)

      Usuń
    4. Nie musisz się śpieszyć :) Na razie jestem na etapie zakwaszania buzi tonikiem, za tydzień sięgnę kolejny raz po peeling (tym razem słabsze stężenie, bo nie chcę znowu takiej mega łuszczycy :P).

      Usuń
  8. Niesamowita poprawa! Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że ten kwas aż tak działa. Dziękuję za tę notkę - przybliżyła mi wiele ciekawych informacji. Miłego dnia Stref :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:* Działa i oby efekty się utrzymały.

      Usuń
  9. o boziuuu kochana, w trakcie było straszliwie ale poprawa jest a to najważniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam i tak, że będzie gorzej... Naoglądałam się wczesniej bardzo paskudnych zdjęć w necie, ale na szczęście żadne powikłania mnie nie spotkały.

      Usuń
  10. Troszkę zniechęciła mnie ta odpadająca skóra :/ jednak naprawdę widać poprawę,nie jakaś spektakularną-ale zdecydowanie jest lepiej niż było. obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej, ale to dopiero początek zorganizowanej walki. Obym ją wygrała, bo póki co ataki nie ustępują:)

      Usuń
  11. No ale czad he he he
    Ach te pryszcze moja siosrtra tez sie z tym boryka i bierze tabletki antykoncepcyjne i jej przszlo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to nie ma wpływu kompletnie, ale wiem właśnie, że niektórym pomaga.

      Usuń
  12. A mnie odpadająca skóra właśnie zachęca i to bardzo! To jest namacalny dowód, że działa zabieg i jest szansa na pozbycie się przebarwień, blizn itp. Efekt super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co czytałam, to nie u wszystkich właśnie to łuszczenie jest, ale to raczej przy niższych stężeniach. Dzięki:)

      Usuń
  13. Chyba bym się nie zdecydowała na taki zabieg.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też miałam robione TCA w połowie lipca - jedna warstwa 15%. Buzia lekko łuszczyła się po 2 dnich...a każda tłusta maść, krem itp. od razu była wchłaniana... po tygodniu dużo mniej zaskórników, cera jaśniejsza i odświeżonam pory o 50% zmniejszone:) Po 3 dniach od zabiegu jak nałożyłam makijaż to od razu każdy zauważył że zaczerwienienia były mniej widoczne i wyglądam "jakoś" inaczej na bardziej wypoczętą, a cera była promienna i wyglądała na zdrowszą. Dzisiaj po miesiącu od tamtego zabiegu byłam na ponownym oczyszczaniu i znowu jedna warstwa TCA 15% .... (Jak powiedziała Pani kosmetyczka jedna warstwa TCA na pewno nie zaszkodzi a jak się przekonam to mi poleca 3 warstwy i wtedy będą jeszcze lepiej....! Ja na dzień dzisiejszy polecam zabieg na przebarwienia, zaskórniki i odświeżenie cery.... zastanawiam się nad tymi 3 warstwami...tym bardziej że w październiku ślub i chce się wyglądać pięknie w tym dniu:)

    Ps. Mi po 1 warstwie TCA kosmetyczka poleciła stosować maść ochronną, nawilżającą z witaminą A za 4 PLN z apteki - RETIMAX 1500 oraz bloker z filtrem +50

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, jak stwierdziłam, TCA to tylko doraźna kuracja. Fakt, że miałam raz i od razu 40%, ale z perspektywy nie widzę wielkich efektów. Chociaż to uczucie posiadania "nowej" skóry jest nie do opisania :-) Powodzenia w walce!

      Usuń
  15. Pss. Najważniejsze to ruszyć do przodu i zacząć coś robić z cerą a może być tylko lepiej:)) Trzymam kciuki za wszystkich z podobnymi problemami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przed 3 dniami zrobiłam sobie zabieg TCA, obecnie moja twarz jest brązowa, mocno napięta i już zaczyna schodzić mi skóra na brodzie, jestem bardzo ciekawa efektu końcowego. Fajne doświadczenie, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne, o ile w fazie największej jaszczury nie musisz przebywać wśród ciekawskich ludzi :) A to napięcie ciągle pamiętam! Chciałam się szybko pozbyć tej "folii " z twarzy... Pozdrawiam

      Usuń
  17. hej ja już 6dzień siedzę w domu .. skóra schodzi ..mam pytanie ..... za 2dni chce wyjść do ludzi czy mogę stosować puder na face??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie lepiej zostawić skórę "w spokoju", ale ja nakładałam lekki, mineralny makijaż. Inaczej ciągłe pytania i gapienie się ludzi gwarantowane, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, to może sobie wszelkie pudry darować:) Wiem wiem, odpowiedź mocno spóźniona...

      Usuń
  18. witam, ja jestem 3 dzień po zabiegu. skóra łuszczy się na brodzie i pod nosem. natomiast najbardziej martwią mnie brązowe plamy na policzkach, które pojawiły się kilka godzin po zabiegu, czy to jest normalna reakcja skóry na kwas i czy one zejdą w trakcie?tym bardziej że skóra na policzkach i na czole wcale nie jest napięta!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... U mnie takie plamy pojawiły się, ale na pewno nie w dzień zabiegu, tylko później i była to po prostu martwa skóra, która zeszła z czasem. Nie mam pojęcia jak to może być u Ciebie. Jeśli to czytasz, to daj znać, czy się złuszczyło. Pozdrawiam

      Usuń
  19. anna kaliska5 marca 2015 04:31

    Miałam zabiegi na twarz - Hildegard Braukmann, ich kosmetykami, w Beauty Center Józefów, później wszystkie prace wykonywałam już sama w domu, bo większość tych kosmetyków ma odpowiedniki, które są normalnie sprzedawane.

    OdpowiedzUsuń
  20. witam troche słaby efekt jak na 40% kwas tca

    OdpowiedzUsuń
  21. W czwartek miałam robiony zabieg, od razu po nim skóra była czerwona, 2 dnia zaczely sie robic brązowe plamy, grudki. Dzisiaj - w niedzielę, łuszczy mi się broda co jest takiee wkurzające! Ale muszę to przecierpieć, najgorzej że jutro poniedziałek i muszę wyjść na zajęcia :/.
    Moja skóra nie ma juz pryszczy, została wyleczona 2 miesiące wczesniej. (Brałam przez 7 miesiące doustnie retinoidy), zostaly jedynie przebarwienia.
    Wiem, że na jesień muszę powtórzyć zabieg. Mam nadzieję, że 2 zabieg wystarczy, jest to jednak spory wydatek.
    Jak długo łuszczy się skóra po tym zabiegu ?

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam robiony peeling pirogronowy. Ponoć jest lepiej tolerowany niż tca , a działanie podobne.

    OdpowiedzUsuń
  23. ja miałam dziś 2 raz kwas robiony , fakt że to nieprzyjemny zabieg [ piecze , ogień ] ale można wytrzymać jestem zadowolona już po pierwszym mało mi schodziła skóra i olej kokosowy Super na to - a tak w ogóle na trzeci się zdecyduję w styczniu tj w połowie w moim wieku wskazane [ 62 skonczone ] a nie wyglądam na tyle ......... polecam ten kwas i młodszym

    OdpowiedzUsuń
  24. ja miałam dziś 2 raz kwas robiony , fakt że to nieprzyjemny zabieg [ piecze , ogień ] ale można wytrzymać jestem zadowolona już po pierwszym mało mi schodziła skóra i olej kokosowy Super na to - a tak w ogóle na trzeci się zdecyduję w styczniu tj w połowie w moim wieku wskazane [ 62 skonczone ] a nie wyglądam na tyle ......... polecam ten kwas i młodszym

    OdpowiedzUsuń
  25. To w sumie lepiej nie pytać co to jest TGA... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Każdy zabieg jest dobry jeżeli tylko pomaga. Czasami potrzeba kilku dni na to, aby dojść do siebie. Jednak dobry i ładny wygląd jest tego wart :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Licz się z tym, że jeśli TCA nie był poprzedzony kwasem azelainowym to nie zostanie zatrzymane wydzielanie tyrozyny, więc za rok plamy "wyjdą" ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Efekt robi wrażenie :) Ogólnie warto decydować się na profesjonalne zabiegi :) Ja regularnie chodzę do mojego ulubionego salonu https://uderm.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czy ktoś mógłby napisać jakie kremy stosował po zabiegu?

    OdpowiedzUsuń
  30. Drogie Panie, byłam przekonana że otrzymam jakąkolwiek informację. No szkoda :/ Jestem już po zabiegu ,wykonałam go sama .Miałam ochydne ciemne przebarwienia na twarzy .Jesli ktos szuka świeżych informacji co i jak chętnie pomoge. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To że zaczyna się "wysyp" to normalne po tym zabiegu. Peeling ten działa oczyszczająco, więc wszystko wychodzi na wierzch.
    Powinno się wykonać min 3-4 takie zabiegi a po nich zabieg wyciszajacy np peeling dyniowy(oczywiście w tym przypadku nie jest to możliwe ponieważ po zabiegu nie można eksponowac skóry twarzy na działanie promieni słonecznych przez jakieś 6tygodni)

    OdpowiedzUsuń
  32. Moja koleżanka ostatnio chwaliła się, że poszła na zabieg żeby odświeżyć skórę bo stwierdziła że ma ją zniszczoną :) Przyszła bardzo zadowolona i stwierdziła że za takie pieniądze jak na godzinny zabieg to bardzo mało i zapisała się na kolejny :) No to stwierdziłam że raz się żyje i też się zapisałam na ten sam zabieg :) I szczerze naprawdę był przyjemny a lekarze byli naprawdę doświadczeni co było widać, bo o cokolwiek nie zapytałyśmy to oni znali na to odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie sugestie, opinie pozytywne, negatywne i pytania mile widziane.
Zawsze jednak szanujmy się nawzajem :-)
Dziękuję za komentarz!