13 lutego 2013

Peeling chemiczny kwasem TCA


Witajcie,



Wspominałam niedawno, że wybieram się na taki zabieg. 

Już po, przeżyłam, ale chciałabym podzielić się z Wami tym doświadczeniem, gdybyście były kiedykolwiek podobnym zabiegiem zainteresowane.  
Dziś jedynie wstęp o kwasie, czyli wskazania, przeciwwskazania, możliwe reakcje skóry, pielęgnacja itp. Miało być w skrócie, a trochę się rozpisałam… 

Myślę, że następny post będzie mniej teoretyczny, bo już typowo na przykładzie mojego przypadku :)

Co to właściwie jest TCA?
  
Jest to peeling na bazie kwasu trójchlorooctowego (pochodna kwasu octowego). Od stężenia zależy oczywiście czy działanie jest powierzchniowe, czy głębokie, co przekłada się na efekt zabiegu. Ja miałam do czynienia z roztworem  40%, czyli silnym, ale oczywiście używa się i niższych, np. 10% czy 15% stężeń. Właściwie od niedawna zabiegi z użyciem tego kwasu można wykonywać w gabinetach kosmetycznych – wcześniej zastrzeżone to było jedynie dla lekarzy.

Dlaczego dać się skwasić?

Skutkiem zabiegu jest złuszczenie warstwy naskórka, w celu (w zależności od problemu) np. pozbycia się drobnych zmarszczek, wyrównania kolorytu, regeneracji skóry, odświeżenia, usunięcia blizn i przebarwień potrądzikowych. Odsłania się tym samym nowy, świeży i młody naskórek, o który oczywiście należy odpowiednio zadbać często nawilżając, chroniąc skórę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi i zabezpieczając kremem z odpowiednio wysokim filtrem.
  
Zabieg zaleca się wykonywać w okresie jesiennym i przedwiosennym, gdy słońce nie grzeje tak mocno. Zimą także, ale istnieje ryzyko narażenia naskórka na silny mróz i wiatr.

 Co dalej?

Łuszczącej się warstwy nie wolno zdrapywać, a najlepiej w ogóle nie majstrować przy twarzy, jeśli nie jest to konieczne, co niestety jest moją beznadziejną przypadłością...

Należy smarować się kremami kilka razy dziennie – skóra wręcz się tego domaga i pije wszystko. Ważne, aby kremy były łagodne, regenerujące, bez świństw w składzie. Gdy pogoda na zewnątrz nie dopisuje (np. zimno, wiatr), należy dobrać nieco tłustsze mazidło, które dobrze skórę zabezpieczy. Właściwie to w tej kwestii mam sprzeczne informacje, bo wyczytałam w Internecie żeby właśnie nie regenerować naskórka, ale pani wykonująca zabieg jak najbardziej zalecała kremowanie i to jej zaufałam.
Wskazane są także maski algowe, które chłodzą i koją podrażnienia. Woda termalna również nieźle się sprawdzi.

Jeśli chodzi o makijaż, to najlepiej się z nim powstrzymać, o ile to możliwe. W dzień zabiegu lepiej dać skórze odpocząć i nie męczyć jej podkładami. W późniejszym czasie oczywiście jeśli chcemy, to można, ale efekt makijażu mineralnego czy zwykłego i oblepionych podkładem skórek nie będzie zbyt atrakcyjny :-)

Reakcje

W zależności od reakcji skóry należy być gotowym na brązową skorupkę na twarzy… Z tego, co czytałam, zdarza się to dość często, ale nie należy się tym martwić, gdyż to normalna reakcja po takim zabiegu. W końcu ta mocno ściągnięta i martwa warstwa naskórka musi jakoś „zleźć” nam z twarzy. 
Taki efekt może wystąpić po paru dniach od zabiegu, kiedy to napięcie jest największe i ta „foliowa maska”, którą mamy wrażenie mieć na twarzy, zaczyna pękać. Początkowo jednak występuje jedynie zaczerwienienie.

Oczywiście łuszczenie rzadko następuje równomiernie, im bardziej problematyczna, nierówna i pokryta blizenkami czy przebarwieniami skóra, tym mniejsze szanse na to, że będziemy się łuszczyć równo. Także okres, po jakim naskórek zaczyna schodzić różni się w zależności od cech indywidualnych skóry. U niektórych po 3-4 dniach, a w innych przypadkach później. Podobnie, jedni wyglądają na tyle dobrze, żeby wyjść do ludzi, a inni zaszywają się w domu. Zaczerwienienie i lekkie opuchnięcie także nie jest niepokojącym zjawiskiem.

Wybaczcie jakość, ale poniżej przykład efektu, choć podchodzę do takich zdjęć z Internetu z pewną rezerwą, ale nie obraziłabym się, gdyby i u mnie tak zadziałało:



Po więcej zdjęć odsyłam do google, bo coś mam problem z załadowaniem...

Po zabiegu nie należy stosować przez dłuższy czas preparatów z kwasami – nie ma takiej potrzeby, a jedynie naraża się skórę na dalsze podrażnienia. Musimy liczyć się także z wysypem, bo im bardziej zanieczyszczona cera, tym więcej paskudztwa może wyjść po kwasie na wierzch. Może, nie musi :) Ale chyba lepiej tak, niż chować to wciąż pod skórą, prawda? 
Bezwzględnie należy powstrzymywać się od wyciskania i drapania, gdyż przy wyższych stężeniach kwasów rośnie ryzyko powstawania blizn i przebarwień. To tak a’propos TEGO wpisu :)


Kiedy nie wykonywać peelingu

Jeśli chodzi o przeciwwskazania, to są to:
  • alergie skórne
  • opryszczka (aktywna)
  • skłonność do powstawania bliznowców
  • stan po zabiegu chirurgicznym w obrębie twarzy (do 2 miesięcy)
  • ciąża
  • karmienie piersią
  • stan po krioterapii (do 6 miesięcy)
  • choroby autoimmunologiczne (kolagenozy, pęcherzyce)
  • skóra podrażniona, uszkodzona (nadżerki, przeczosy, otarcia)
  • doustna terapia pochodnymi wit. A (Roaccutane, Izotec, Curracne - 6 m-cy po zakończeniu leczenia)
  • na tydzień przed peelingiem nie należy stosować: depilacji, elektrolizy, dermabrazji, retinoidów zewnętrznych, preparatów drażniących skórę twarzy
  • mężczyźni nie powinni golić się dzień przed zabiegiem
  • nie należy opalać się co najmniej 3 tygodnie przed planowanym zabiegiem  (źródło)

Ceny peelingu są różne w zależności od miejsca wykonywania i stężenia kwasu. Z tego co zdążyłam się zorientować, to trzeba liczyć za zabieg od 200zł wzwyż, niewykluczone jednak, że gdzieś jest taniej, po prostu nie wiem.


W kolejnym poście przedstawię przebieg zabiegu, odczucia w trakcie i postaram się napisać parę słów w ramach relacji dzień po dniu ze zdjęciami, więc jeśli jesteście zainteresowane, to oczywiście zapraszam :-)


Do przeczytania, 

Stref.

29 komentarzy:

  1. Jeej.. Nie mogę się doczekać Twojego osobistego przeżyciowego wpisu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! :)
      Sama mam doświadczenie tylko z peelingiem migdałowym.

      Usuń
    2. Dziękuję dziewczyny, cieszę się bardzo, że może komuś się to przyda! Z chęcią opiszę wszystko, ale myślę, że post pojawi się za parę dni jak już przejdę parę "stadiów" popeelingowych :)

      Usuń
    3. :) przyda się przyda ! Wiadomo, że w salonie będą zachwalać itd. a taka czyjaś opinia z autopsji i kolejnych dni po zabiegu to cenne informacje decydujące czasem o losach innych :D

      Usuń
  2. Ja także jestem ciekawa! Mam cerę naczynkową i myślę, że taki zabieg nie dla mnie. Ale pewnie jest świetny i będę zazdrościć, że sama nie mogę się poddać.
    Miłego wieczorku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej kwestii będzie parę zdań w następnym wpisie:)

      Usuń
  3. no pewnie że jestem ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam ciekawa:) Szkoda tylko, że musiałam posiłkować się forami, po których czytaniu wyszłam bardziej zdezorientowana niż byłam:p Zapraszam zatem ponownie za jakiś czas

      Usuń
  4. czekam zatem na Twoją ocenę zabiegu...zaciekawiłaś mnei ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. przerażają mnie te kwasy.. już z samej nazwy ;)
    sama sobie chyba nie zafunduję takiego zabiegu.. to złuszczanie i wysyp mnie nie przekonuje :P poza tym chyba nie mam aż takich problemów z cerą, więc wolę nie kombinować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie widzę sensu jeśli nie ma się problemów. Są w końcu inne, łagodniejsze kwasy.

      Usuń
  6. a czy Twoje fotki będą? Ciekawe czy efekty będą takie ja na tych z internetu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oferowano mi ten zabieg na przebarwienia potrądzikowe ale do teraz się nie zdecydowałam. czekam niecierpliwie na 2cz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że na coś się moje eksperymenty przydadzą:) Zapraszam, post będzie jak tylko ogarnę trochę buzię...

      Usuń
  8. Dzięki za podrzucenie linka, Ciebie akurat mam już na blogrollu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobra jestem... Ale w sumie co tam:P

      Usuń
  9. No to czekam na ocenę z autopsji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem efektów, sama ma taki zabieg w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajny i czytelny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam jeszcze o takim zabiegu ;) Jestem ogromnie ciekawa efektów!

    odnośnie mojego posta na blogu : gdzie można kupić czarne mydło peelingujące? ;>

    OdpowiedzUsuń
  13. Też kiedyś byłam na kwasach. Bardzo wygładziły mi skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa notka, wcześniej o tym nie słyszałam :) W wolnej chwili zapraszam do mnie na ourloveourpassion.blogspot.com :) Obserwujemy? Chętnie wpadnę tu jeszcze nie raz <3

    OdpowiedzUsuń
  15. witajcie gdzie można kupić peeling tca 30%? proszę napiszcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, nie interesowałam się nigdy tym tematem więc nie mam pojęcia, czy zwykli śmiertelnicy mogą to gdzieś dostać (wątpię). Najbezpieczniej kupić, ale zabieg u dermatologa lub kosmetyczki.

      Usuń
  16. Jestem 3 dni po peelingu TCA :) Zdecydowałam się na niego drugi raz. Trochę trzeba się pomęczyć, ale warto :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam

    Co prawda, sam dekstrometorfan jest lekko kwasowy, jednak substancje pomocnicze wchodzące w skład Kaszlodynu nadają całemu preparatowi mocno zasadowe pH. Tytuł jest więc niezgodny z treścią.

    Pozdrawiam

    Z poważaniem profesor habilitowany farmakologii, Michał Białek.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja łykam wit A w kapsułkach, nie wiemico teraz, chcialam ten kwas?

    OdpowiedzUsuń
  19. własnie miałam robiony kwas Tca sk ora ładnie sie luszczy :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie sugestie, opinie pozytywne, negatywne i pytania mile widziane.
Zawsze jednak szanujmy się nawzajem :-)
Dziękuję za komentarz!