07 listopada 2012

Liebster blog tag

Witajcie!

Nie odpowiedziałam jeszcze na tag o włosach, który obiegł niedawno blogi, ale nadrobię to! Chociaż nie wiem czy teraz jest jeszcze sens.

Dziś dziękuję Strefie zmysłów za otagowanie i pytania :-)




Zasady:

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.


Poniżej moje odpowiedzi:

  1. Co było dla Ciebie najpiękniejszym prezentem jaki kiedykolwiek dostałaś?
Trudne pytanie…Może jeszcze wszystko przede mną :-)
  1. Jakie są zapachy Twojego dzieciństwa?
Kakao, świeże drewno i apetyczne zapachy pomadek buzi-buzi :-) czy ktoś je zna lub pamięta? Moją ulubioną była ta w wersji zielone jabłuszko – cudo!
  1. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?
Trudno zdecydować się na jeden, ale wybiorę róż – niesamowicie odświeża cerę, rozpromienia i po prostu daje buzi ‘to coś’ :-) Właściwie, to tusz przyszedł mi pierwszy do głowy, ale o nim już pytanie poniżej.
  1. Tusz do rzęs czy błyszczyk?
Tusz! Zdecydowanie. Błyszczyków nie znoszę.
  1. Jaka książka/film wywołuje u Ciebie najwięcej emocji (mogą być zarówno pozytywne jak i negatywne)
Nienawidzę głupich komedii, w których najbardziej wyrafinowany humor sprowadza się do wulgaryzmów i podtekstów seksualnych. Chciałam dać ostatnio szansę ‘Tedowi’, ale skończyło się jak zawsze poczuciem zmarnowania czasu… 
Co do pozytywów, wspomnę o książkach Terrego Goodkinda - dla fanów fantasy – czyta się jednym tchem, mimo że cała seria jest dość obszerna. Czasami trochę chłop przekombinował, ale uwielbiam go więc wybaczę wszystko i czekam na więcej:p
  1. Masz swoje motto życiowe?
Najpierw rozlicz się ze sobą, później z resztą świata.
  1. Co daje Ci prowadzenie Bloga?
Chyba czuję się w tej sferze rozumiana:-) Wiem, że mogę się dzielić opiniami z osobami, które wiedzą o czym mówię i mają podobną ciekawość produktów. W rzeczywistym, a nie wirtualnym otoczeniu rzadko mam taką możliwość. Bo powiedzmy sobie, że nie każdy jest zainteresowany wywodami na temat wzbogacania maseczek półproduktami, babraniem się w różnych maziach, proszkach i czytaniem składów, skoro twierdzą, że wszystko mają podane w sklepie na tacy. I też mają rację. Ja wybieram jednak blogowy światopogląd :-)
  1. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego?
Wiosna. Nie lubię zimna ani gorąca, więc przełom wydaje się być w sam raz. No i ta świeża zieleń!
  1. Czy zdarza Ci się kupić coś tylko dlatego, że jest w promocji?
Pewnie. Najgorzej jest wejść do sklepu po krem do rąk, a wyjść z lakierem, tuszem, żelem pod prysznic i sto dwudziestą trzecią odżywką do włosów. Powiedziałam najgorsze? Toż to sama przyjemność:-D
  1. Kawa: biała czy czarna?
Biała, inaczej nie przełknę.
  1. Czy według Ciebie przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest możliwa?
Jeśli mowa o hetero, to według mnie możliwa, ale tylko w związku :-)



Chciałabym zaprosić do zabawy:




A co chciałabym od Was wiedzieć? :-) Moje pytania:


1. Gdybyś miała określić swój charakter kolorem, to jaki byś wybrała?
2. Ulubiony sklep/sklepy internetowe,  w których najczęściej robisz zakupy?
3. Czy używasz, a jeśli tak, to bez jakiej szminki nie wyobrażasz sobie kosmetyczki i dlaczego?
4. Co wybrałabyś chętniej:  koszyk produktów, których nie znasz, czy koszyk tych już sprawdzonych?
5. Czy masz jakiś ‘rytuał’ pielęgnacyjny?
6. Jak organizujesz sobie czas, żeby znaleźć go również na prowadzenie bloga?
7. Twoje największe kosmetyczne rozczarowanie.
8. Miejsce, w którym jeszcze nie byłaś, ale bardzo chciałabyś je odwiedzić.
9. Ulubiony i niekoniecznie zdrowy jedzeniowy grzeszek, który zdarza Ci się popełniać:-)
10. Jakie czasopismo kobiece mogłabyś polecić i dlaczego?
11. Gdybyś mogła zmienić w sobie trzy cechy zewnętrzne i trzy cechy wewnętrzne, to co by to było?


 Zachęcam do odpowiedzi :-)


Do przeczytania,

Stref.

     



02 listopada 2012

Czy bingo?



Mam parę znajomych, które twierdzą, że jeśli produkt nie kosztuje więcej 30 zł, to na pewno jest do kitu, w ogóle fuj i koniec świata. Myślę, że większość z nas już dawno przekonała się, że drogie nie zawsze znaczy lepsze. Dziś więc będzie mowa o tanim i dobrym szamponie.


Gdzie:            Tesco
Ile:                 ok. 5zł
Ilość:             500ml
Producent:     BingoSpa


BingoSpa znają już chyba wszyscy, a przynajmniej cała blogowa sfera. Niestety stacjonarnie trudno dostać ich produkty, dlatego kupiłam jedyny, jaki był u mnie dostępny i padło na szampon jajeczny z kolagenem.




Na co dzień nie używam szamponów z SLESem, bo niestety muszę myć włosy co 1-2 dni więc dla dobra mojej skóry głowy używam łagodniejszych produktów. Raz w tygodniu sięgam jednak po ten właśnie szampon, żeby lepiej doczyścić przetłuszczający się skalp i zmyć z włosów silikony.

Co można zaliczyć na plus tego szamponu:

+ jakby lekko kremowa konsystencja
+ cena
+ ładny zapach, o ile ktoś lubi likier jajeczny, bo tak właśnie pachnie :-)
+ dobrze oczyszcza
+ nie zostawia ‘kołtuna’ na głowie
+ fajny skład

Minusami będą zdecydowanie:

- zbyt lejąca konsystencja
- pieni się dobrze dopiero przy drugim myciu (na opakowaniu jest wzmianka, że przetłuszczające się włosy myć dwukrotnie, nie wiem czy przy normalnych starczyłoby raz)
- słaba wydajność, ale co z tego, skoro za butlę 500ml płacimy 5 zł, a stosując raz w tygodniu to już w ogóle nie powinnam się czepiać :-)
- dostępność




W składzie znajdziemy m.in.:

kolagen,
ekstrakty z:  marakui, trzciny cukrowej, cytryny, ananasa, winorośli.


Cytat z KWC:

Szampon jajeczny Bingo Spa z dodatkiem kolagenu odżywia i pielęgnuje twoje włosy: dzięki zawartości składników naturalnych korzystnie wpływa na strukturę włosów, poprawia ich wygląd i kondycję. Jest szczególnie polecany do włosów rozjaśnianych i farbowanych oraz przesuszonych z natury. Dodaje włosom elastyczności, prężności i mocy. Zawiera ekstrakt z żółtka i kolagen, które działają silnie pielęgnująco i kondycjonująco, odżywiają i nawilżają włosy oraz widocznie poprawiają ich wygląd.
Żółtko – to bogate źródło protein i substancji lipidowych, które warunkują prawidłowe nawilżenie włosów. Zawarty w żółtku jajecznym zespól fosfolipidowy aktywnie odżywia skórę głowy i włosy aż po same końce. Nadaje włosom elastyczności i żywego blasku.
Kolagen powoduje, że włosy są przyjemne i miękkie w dotyku oraz sypkie, odbudowuje ich strukturę oraz chroni przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia. Jest także elementem intensywnie odżywiającym oraz nawilżającym zniszczone i osłabione włosy.




Zrobiłam eksperyment i nie nakładałam po myciu odżywki, co zawsze robię, bo nie wymagam od szamponu żeby działał za dwoje. Włosy były jakby lżejsze, niedociążone (dla niektórych to pewnie zaleta - dla mnie oznacza to puszenie), dobrze oczyszczone i miękkie. Zauważyłam też, że ładnie się błyszczały.

Krótko mówiąc, gdyby nie SLES, to byłabym skłonna stosować go codziennie i naprawdę uważam, że jest godny polecenia, choć opinie jak zawsze krążą różne :-)



Do przeczytania,

Stref.